Kto nie lubi dobrego, awanturniczego dramatu piratów, prawda? Cóż, tak — jeśli faktycznie mamy do czynienia z piracką akcją. "Sandokan" ma po temu wszystkie warunki: świetną scenografię, egzotyczne…
Kto nie lubi dobrego, awanturniczego dramatu piratów, prawda? Cóż, tak — jeśli faktycznie mamy do czynienia z piracką akcją. "Sandokan" ma po temu wszystkie warunki: świetną scenografię, egzotyczne plenery, a nawet całkiem ciekawe charaktery postaci. Niestety, jest to przede wszystkim platforma do kolejnej dawki historycznego rewizjonizmu, ponieważ Sandokan, "społecznie sprawiedliwy pirat", walczy ze złem niewolnictwa, rasizmu i kolonializmu. Jeśli brzmi to nieco nudno, to dlatego, że moim zdaniem faktycznie takie jest. Zamiast zbudować ekscytującą, pełną akcji, awanturniczą opowieść, dostajemy przesadnie neurotyczny wątek sprawiedliwości społecznej, który zatapia cały entuzjazm, jaki mogłem żywić do tego serialu, na dnie morza. Do nielicznych plusów, o części już wspomniałem, należą świetna scenografia, ładny wybór plenerów, sporadyczna, ale przyzwoita akcja i dobra gra aktorska. Podsumowując, posiadanie wszystkich atutów udanego dramatu piratów nic nie znaczy, jeśli fabuła na to nie pozwala — dokładnie jak w przypadku Sandokana. Moim zdaniem przeciętne widowisko.