Lubię Jensena Acklesa, ma przyjemnie swobodną, żartobliwą obecność na ekranie, która jest naprawdę sympatyczna. Tym większa szkoda widzieć go w tak nudnym i płaskim serialu, jakim jest „Countdown". …
Lubię Jensena Acklesa, ma przyjemnie swobodną, żartobliwą obecność na ekranie, która jest naprawdę sympatyczna. Tym większa szkoda widzieć go w tak nudnym i płaskim serialu, jakim jest „Countdown". To typowy, wyświechtany i żenujący kryminalny thriller, który przedstawia USA i ich instytucje prawne jako „tych dobrych". To czarno-białe, tekturowe ujęcie, zupełnie niewyrafinowane i płytkie. Może spodoba się pewnej grupie amerykańskiej widowni? Wątpię jednak, by jego atrakcyjność wykroczyła poza granice USA, choć może wcale nie o to chodziło? Podsumowując: zdolni aktorzy w kolejnym sztampowym amerykańskim kryminalnym thrillerze, prawdopodobnie stworzonym głównie z myślą o krajowym rynku USA. W najlepszym razie płaskie, mało przekonujące doświadczenie.