*Psi Patrol: Film o dinozaurach* kontynuuje passę zabawnych, pełnych akcji filmów tej franczyzy o chłopcu i drużynie szczeniaków ratujących ludzi z opresji — tym razem przenosząc naszych futrzastych…
*Psi Patrol: Film o dinozaurach* kontynuuje passę zabawnych, pełnych akcji filmów tej franczyzy o chłopcu i drużynie szczeniaków ratujących ludzi z opresji — tym razem przenosząc naszych futrzastych przyjaciół z surowych ulic Adventure City na wyspę pełną dinozaurów. Wizualia, humor, akcja i fabuła idealnie do mnie trafiły, a najbardziej podobało mi się, że przeszłość Marshalla nie opierała się na traumatycznym powodzie jego niezdarności, lecz zamiast tego wybrał kontynuowanie dążenia do swoich celów mimo niej. To odświeżające ujęcie klisz niezdarnego bohatera, bo pokazuje, że niezdarność jest wyborem, a nie schorzeniem wymagającym leczenia. Krótkie, ale widoczne pokazanie Adventure City na początku zapewnia ciągłość między filmami, choć trochę smutne jest, że brakuje Liberty. To, że burmistrz Humdinger wraca jako antagonista filmu, ale w rzeczywistości chce zacząć nowe, uczciwe życie, pokazuje poziom rozwoju i odpowiedzialności, jakiego seria wcześniej nigdy nie stosowała. Wcześniej Humdinger sprawiał wrażenie jednowymiarowej karykatury polityka o podstępnych, makiawelicznych motywach, ale teraz naprawdę wydaje się nowym człowiekiem, a jego powrót do starych nawyków z powodu diamentów na wyspie dinozaurów (zwanej Dino Island) jest bardzo spójny z jego charakterem i pokazuje, że rozwój nie jest drogą jednokierunkową. Obsada głosowa — zwłaszcza Mckenna Grace jako Skye, Jennifer Hudson jako Lilian Ledes i Terry Crews jako Alistair Stonewall — była znakomita i dostarczyła kilku zabawnych, uroczych występów. Bardzo spodobały mi się też nowe piosenki „Bottle Up" Backstreet Boys i „Work" Avy Max. Piosenki te nie tylko brzmią jak współczesne hity, których słuchałoby każde dziecko, ale też świetnie pasują do tematów fabuły — „Bottle Up" jest dosłownym wyrazem tego, jak Psi Patrol tłumi emocje związane z zachwytem nad całą wyspą pełną dinozaurów, podczas gdy „Work" podkreśla, jak muszą ratować wyspę przed zniszczeniem przez wulkan, który Humdinger aktywuje ładunkiem dynamitu. Moja jedyna uwaga krytyczna — i coś, co zawsze miałem do filmów z serii *Psi Patrol* — to jak szybkie jest tempo filmu. Ponieważ filmy priorytetowo traktują widownię w wieku przedszkolnym, zapominają, że wolniejsze tempo pozwoliłoby lepiej budować świat i mocniej rozwijać postacie. Studia animacji skierowane do dzieci, takie jak DreamWorks czy Pixar, robią to od lat i widać to. Ale ogólnie *Psi Patrol: Film o dinozaurach* był zabawną, pełną akcji przejażdżką, która ponownie zachwyciła mnie wizualnie widowiskową historią o odporności i robieniu najtrudniejszych rzeczy, nawet mając pozornie ograniczającą wadę. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych 3-4 lat dostaniemy kolejne takie filmy.