Lanterns bije rekordy HBO Max i pokazuje, że DC Universe poradzi sobie bez Jamesa Gunna

Jakub Hronec · 09.09.2026

Scéna zo seriálu Lanterns s Hal Jordanom a Johnom Stewartom
Foto: TMDB
Serial Lanterns wystartował na HBO Max 16 sierpnia 2026 roku jako pierwsza aktorska produkcja pod nowym kierownictwem studia DC, które tworzą James Gunn i Peter Safran. Presja była ogromna, bo to właśnie ten tytuł miał pokazać, czy widzowie w ogóle zaufają odświeżonej marce – a wynik przerósł najśmielsze oczekiwania. W ciągu pierwszych trzech dni pilotowy odcinek obejrzało łącznie około 9,3 miliona widzów na wszystkich platformach, z czego 6,6 miliona w samych Stanach Zjednoczonych; do tej pory pierwszy odcinek przekroczył 20 milionów wyświetleń. Rekord nie utrzymał się jednak długo – po dwóch tygodniach pobił go trzeci odcinek Latarnie, który w ciągu trzech dni od emisji zgromadził 10 milionów widzów. To najlepszy wynik serialu komiksowego w historii HBO Max, lepszy nawet od startu takich tytułów jak To: Witajcie w Derry.

Czy Lanterns to najlepsza jak dotąd produkcja odnowionego DC Universe?

Sukces potwierdzają też krytycy: serial ma 91% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes (na podstawie 32 recenzji) i 92% od widzów, a na Metacriticu 72 punkty na 100. Tak duża zgodność krytyków i publiczności przy tak dużej produkcji zdarza się rzadko. Co ciekawe, jak ujawnił showrunner Chris Mundy, James Gunn właściwie nie angażował się w prace nad scenariuszem – większość czasu poświęcał własnemu filmowi Superman, a twórcom przekazywał jedynie ogólne uwagi na wysokim poziomie. Główna para aktorska, doświadczony Kyle Chandler jako Hal Jordan i debiutujący w tej roli Aaron Pierre jako John Stewart, zawdzięcza więc sukces przede wszystkim zespołowi scenarzystów Mundyego, a nie bezpośredniemu nadzorowi producenta wykonawczego. Dla HBO Max i całego DC Universe to ważny sygnał – marka potrafi rosnąć i odnosić sukcesy, nawet gdy James Gunn nie nadzoruje osobiście każdego projektu. Jeśli DCU ma stać się trwałym, wieloprojektowym uniwersum, to właśnie taki wynik – sukces twórczo niezależnego zespołu – zdecyduje, czy studio utrzyma tempo produkcji bez uzależnienia od jednej osoby.